Wakacyjny wieczór zakończony w szpitalu. Chłopiec został zassany przez jedną z atrakcji w częstochowskiej pływalni, w której spędzał czas z bratem i babcią. Właśnie rodzina jako pierwsza ruszyła na pomoc.
Wczoraj, 6 sierpnia ok. 17:20, częstochowska policja została wezwana do aquaparku przy Dekabrystów 45, ponieważ według zgłoszenia mniej więcej 7-letnie dziecko zostało zassane przez jedną z atrakcji.
– Policjanci ustalili, iż w trakcie zabawy, pływania, korzystając z jednej z atrakcji zwanej sztuczną rzeką, dziecko zostało zassane przez jedną z dysz, które znajdują się w ścianie atrakcji – wyjaśnia podkom. Kamil Sowiński z Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie. Na miejsce już wcześniej dotarł ambulans. Chłopiec miał obrażanie, więc został zabrany przez ratowników na dalsze, szczegółowe badania do szpitala. W Pływalni Letniej spędzał czas razem z bratem.
Życiu dziecka nie zagraża niebezpieczeństwo, mógł oddychać i nie został całkiem wciągnięty pod wodę, a jeszcze przed służbami na pomoc jako pierwsza na ruszyła jego babcia. – Powiadomiła szybko ratownika. Ratownik też to zauważył i wyłączono atrakcję, chłopca wyciągnięto, wezwano załogę karetki pogotowia – dodaje policjant.
Obecnie funkcjonariusze badają sprawę, w tym nagrania z monitoringu i szczegółowy przebieg zdarzeń. Według policji jest zbyt wcześnie, aby mówić, że doszło do zaniedbań obsługi, osób sprawujących opiekę lub małoletniego. – Z takich ważnych informacji, policjanci ustali od razu na miejscu, iż na tej atrakcji znajdują się też tabliczki informujące o tym, że trzeba zachować odpowiednią odległość od ścian – dodaje Kamil Sowiński. Według służb w ostatnim okresie na podstawie zgłoszeń prawdopodobnie nie było podobnych interwencji w tym aquaparku.
O ten niebezpieczny incydent zapytaliśmy Urząd Miasta Częstochowy. Usłyszeliśmy, że najlepiej skontaktować się z administratorem obiektu, którym jest Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Częstochowie.
Poprosiliśmy MOSiR, by odniósł się do sprawy. Na ten moment, zarządca poinformował nas jedynie, że w przypadku zmian w funkcjonowaniu obiektu, pojawią się stosowne komunikaty.
Mimo naszych wielu prób, nie udało nam się porozmawiać z żadną decyzyjną osobą odpowiedzialną za funkcjonowanie pływalni.
Wypadek w mediach społecznościowych opisał rodzic chłopca:
„W dniu wczorajszym syn z bratem i babcią pojechali na ww. pływalnię letnią. W wirze dziecko z drugim chłopcem zostało przyssane do kratki zaciągającej wodę. Babcia wkroczyła do akcji, żeby odciągnąć dziecko od kratki, jednak ciąg był tak duży, że nie była w stanie.
Kilka, kilkanaście sekund ogromnego strachu. Ratownik wyłączył pompę.
W efekcie dziecko wyglądało jak po poważnym wypadku. Ma rozległe siniaki od kolana po żebra, po lewej stronie ciała. Syn miał wcześniej operację biodra, dlatego sytuacja była dla nas dodatkowo przerażająca.
Na szczęście badania USG i RTG nie wykazały zmian wewnętrznych. Nie chcę nawet myśleć, co mogłoby się stać, gdyby dziecko zostało wciągnięte pod wodę z głową.
Na miejsce przyjechała karetka i policja. Ratownik miał powiedzieć, że nie była to pierwsza taka sytuacja z tą kratką. Według relacji kratka miała być ustawiona na jednym z poziomów ciągu, gdzie dostępne są trzy poziomy.
Dziecko zostało zabrane do szpitala, gdzie lekarz zdecydował o kilkudniowej obserwacji na oddziale dziecięcym.
Jako rodzina jesteśmy w ogromnym szoku, że mogło dojść do takiej sytuacji.
Przestrzegamy — uważajcie na swoje dzieci.”
Jeśli pływalnia odniesie się do sprawy – poinformujemy o tym na miejskiej.
Krzysztof Rygalik









