Zarzuty dla kierowcy, ale autobusu MPK. Miesiąc temu w Częstochowie nastolatek wjechał wprost pod pociąg towarowy. Razem z pasażerem trafił w ciężkim stanie do szpitala. Okazało się jednak, że prokuratura dopatrzyła się winy innego mężczyzny.
Sprawa dotyczy wypadku, do którego doszło przy ul. Głównej w Częstochowie 20 czerwca. Osobowym oplem zafirą podróżował niedoświadczony, 19-letni kierowca z młodszym o trzy lata pasażerem. Mimo sygnałów ostrzegawczych samochód wjechał pod pociąg towarowy przewożący koks. Obaj młodzi mężczyźni przeżyli i w ciężkim stanie trafili do szpitala, którego kierowca wciąż nie opuścił.
Zapis z monitoringu opublikowały następnie Polskie Linie Kolejowe S.A. Na nagraniu widać, jak nastolatek staje przed przejazdem, ale po chwili rusza i zderza się z jadącym pociągiem.
Obie osoby zostały uwięzione w samochodzie. Na pomoc ruszyli strażacy, akcja ratunkowa trwała kilkadziesiąt minut, a opóźnienia po wypadku dotknęły między innymi pasażerów 50 połączeń pasażerskich. Okazuje się, że okoliczności są mniej oczywiste, niż mogła się wydawać.
Zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym oraz nieudzielenia pomocy osobom, które znajdowały się w bezpośrednim niebezpieczeństwie utraty życia, usłyszał 47-letni pracownik miejskiego przewoźnika. – Według prokuratora do popełnienia przestępstwa doszło poprzez dojeżdżanie przez kierowcę autobusu na niewielką odległość do samochodu marki Opel i oddalenie się z miejsca zdarzenia bez udzielenia pomocy poszkodowanym – mówi Tomasz Ozimek z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.
Kluczowe może się okazać wspomniane nagranie oraz zeznania świadków, w tym nastolatków, ale.stan zdrowia nie pozwala dotąd na ich przesłuchanie. Zdaniem częstochowskiej redakcji Gazety Wyborczej kierujący oplem stał w miejscu, z którego mógł nie widzieć sygnalizacji. W pewnym momencie jednocześnie ruszają opel i stojący za nim autobus. Pojawiły się podejrzenia, że kierowca autobusu mógł użyć klaksonu, by samochód osobowy zrobił mu miejsce do jazdy na wprost. Niedaleko od przejazdu kolejowego jest przystanek – pisze Marek Mamoń.
Zabezpieczone nagranie z pojazdu przewoźnika nie ma dźwięku. Zawodowy kierowca nie przyznał się do popełnionego przestępstwa i odmówił złożenia wyjaśnień, co mogłoby rozjaśnić sytuację, ale w najbliższym czasie 47-latek nie wyjedzie na częstochowskie ulice.
Prokurator zastosował środki zapobiegawcze w postaci zawieszenie w wykonywaniu zawodu kierowcy autobusu, dozoru policji i poręczenia majątkowego w wysokości 5 tys. zł. Mężczyźnie grozi do 8 lat pozbawienia wolności.
Krzysztof Rygalik
Źródło: Prokuratura Częstochowa, Gazeta Wyborcza Częstochowa



![Wypadek na A1 pod Częstochową [WIDEO]](https://miejska.pl/wp-content/uploads/2026/07/a1-walcar-1-768x576.jpg)


