Mieszkańcy Poczesnej wezmą udział w referendum dotyczącym skrócenia kadencji wójta. Komitet zebrał wymaganą liczbę podpisów. Wybory odbywają się w cieniu aneksji części obszarów gminy przez sąsiednią Częstochowę.
Wiosną w tym roku Poczesna już brała udział w referendum, ale dotyczącym zmian administracyjnych. Ponad 99 proc. mieszkańców opowiedziało się wówczas przeciw włączeniu części obszarów gminy do Częstochowy. Mimo jednoznacznej opinii i wysokiej frekwencji, ten głos jest ignorowany. Chodzi o sześć miejscowości, ale przede wszystkim Młynek i Sobuczynę, na których Częstochowskie Przedsiębiorstwo Komunalne prowadzi zakład gospodarowania odpadami.
Po anektowaniu terenów o dalszym losie wysypiska będzie decydować częstochowski magistrat, a spór między samorządami stanowi tło dla kolejnej inicjatywy referendalnej. Tym razem stawką jest odwołanie Wójta Gminy Poczesna przed upływem kadencji. Według Krajowego Biura Wyborczego wniosek musiało poprzeć co najmniej 1000 osób do 27 lipca. Tak też się stało.
We wspomnianej Częstochowie również planowane jest odwołanie prezydenta i Rady Miasta, ale z tą wyraźną różnicą, że na tamtejszych samorządowcach i osobach z ich otoczenia ciążą zarzuty o charakterze korupcyjnym. W przypadku włodarza mniejszej, jurajskiej gminy powody bywają bardziej prozaiczne.
– Takie najważniejsze rzeczy, które dla nas są mocną bolączką, to jest brak komunikacji przede wszystkim z wójtem. Wójta i mieszkańców. Wójta i radnych gminy – wyjaśnia Alina Budzikur, pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Referendalnej. Innym istotnym powodem ma być dla przykładu zatrudnianie ludzi bez klarownych procedur i brak informacji o negocjacjach prowadzonych z sąsiednim miastem w sprawie aneksji. Komitet podkreśla, że jest oddolną inicjatywą, za którą stoją sami mieszkańcy.
Zdaniem wójta ważniejszą kwestią jest jednak rozwój gospodarczy. – Możemy się pochwalić tutaj środkami zewnętrznymi w postaci ponad 9 mln zł na termomodernizację szkół podstawowych w Poczesnej, jak i w Hucie Starej B. Udało nam się pozyskać 3 mln zł na kanalizację w Poczesnej, ul. Żwirowa, jak i również Michałów, Mazury, ul. Leszczynowa i Kasprowicza – wylicza przykłady. Sprawę zmian administracyjnych Artur Sosna uważa natomiast faktycznie za jeden z zapalników. Gmina organizowała w obronie granic konsultacje, referendum, protesty, wyjazdy i wyrażała formalny sprzeciw, ale bezskutecznie. – Będziemy się odwoływać do Trybunału Konstytucyjnego – zapowiada włodarz. Rząd zdecydował, że od 1 stycznia 2028 r. ok. 580 hektarów i ok. 250 mieszkańców znajdzie się w obrębie sąsiedniego miasta.
Pod wnioskiem w sprawie skrócenia kadencji udało się zebrać więcej podpisów, niż wymagane minimum, ale aby głosowanie było ważne, musi w nim wziąć udział 3/5 wcześniej głosujących. Oznacza to 3 tys. 214 osób. W gminie niecałe 10 tys. ludzi ma ważne prawa wyborcze, więc do urn musiałby iść co trzeci pełnoletni mieszkaniec.
– Liczymy bardzo na mieszkańców, na to, że się zmobilizują. Zarówno ci, którzy są przeciwko wójtowi, jak i ci którzy są za wójtem, bo to jest moment na to, żeby po prostu pokazać swoje poparcie. Czy w jedną, czy w drugą stronę – zachęca do głosowania Alina Budzikur. Częstym powodem nieważności podobnych inicjatyw jest właśnie niska frekwencja.
Spory między wójtem i radą trwają natomiast od lat. Miały swój namacalny wymiar w postaci braku wotum zaufania, czyli przyjęciu specjalnej uchwały, która ogólnie wyraża akceptację radnych dla działań włodarza. Tak się stało dwa lata temu, ale następnym razem większość obecnych wstrzymała się od głosu i stąd brak uchwały. Na ostatniej, czerwcowej sesji dotyczącej tej kwestii sześciu z piętnastu radnych zdecydowało się wprost na sprzeciw. Mimo to włodarz znów uzyskał poparcie.- Świadczy to o tym jednak, że niektórzy radni przekonali się do mnie i do inwestycji, które są realizowane, więc cieszy mnie fakt, że mam wśród radnych wotum zaufania i absolutorium – komentuje Artur Sosna.
Decydenci w Poczesnej dzielą się na kluby, które nie odwołują się bezpośrednio do dużych ugrupowań. Również Artur Sosna nie należy do partii politycznej. Ma dwoje dzieci, wyższe wykształcenie, doświadczenie w samorządzie.
To jego pierwsza kadencja, a dotychczasowa praktyka i wyniki nie wskazywały, aby miał wygrać. W ostatnich wyborach samorządowych za Arturem Sosną stanęło najpierw tylko 24 proc. wyborców, ale w następnym głosowaniu wyraźna większość. Rywalizację najdotkliwiej mógł odczuć Krzysztof Ujma – sprawujący władzę w Poczesnej od 2006 do 2024 roku – który nie dostał się do drugiej tury. Faworytką po pierwszej była inna kandydatka, Justyna Wilk.
Mieszkańcy ponownie zdecydują o przyszłości swojej gminy. Pójdą do urn w przyszłym miesiącu – w niedzielę 27 września. Karta do głosowania będzie zawierać pytanie: „Czy jest Pan/Pani za odwołaniem Pana Artura Wiesława Sosny Wójta Gminy Poczesna przed upływem kadencji?”.
Krzysztof Rygalik








