Miejsce na Twoją reklamę
11.2 C
Częstochowa
11.2 C
Częstochowa
wtorek, 15 września, 2026
Reklama burgerowni częstochowa
Reklama pubu częstochowa
Reklama catering częstochowa
Reklama Usługi brukarskie kłobuck
Reklama burgerowni częstochowa
Reklama pubu częstochowa
Reklama catering częstochowa
Reklama Usługi brukarskie kłobuck
miejska.pl – 100 tys. obserwujących

Referendum w Częstochowie za 816 tys. zł. Spór o pieniądze na drogi

Częstochowa zabezpieczyła środki na organizację październikowego referendum. Okazało się, że zostały przesunięte w budżecie z pieniędzy przeznaczonych na budowę dróg. Według władz miasta nie zagraża to inwestycjom. Opozycja kłóci się o zbiórkę podpisów.

Głosowanie w sprawie odwołania Prezydenta Miasta Częstochowy i Rady Miasta będzie kosztować 816 tys. zł. Kwota jest adekwatna do skali przedsięwzięcia i porównywalna z kosztami w innych gminach, w których obywatele również decydowali o przyszłości władz samorządowych. Organizacja referendum wymaga jednak przesunięcia środków w budżecie i wieloletniej prognozie finansowej miasta, ponieważ kalendarz wyborczy nie zapowiadał z wyprzedzeniem takiego wydatku.

W tej sprawie głosowali radni na nadzwyczajnej sesji 14 września. Problemem okazało się jednak źródło finansowania referendum. Według przedstawionych projektów są to fundusze przeznaczone na infrastrukturę, w tym 400 tys. zł na bieżące utrzymanie dróg, prawie 184 tys. na budowę i przebudowę ulic i ponad 232 tys. na dokumentację przyszłościową.

Uzasadnienie do uchwały nie zawierało wyjaśnienie, dlaczego właśnie takie środki zostaną wykorzystane. – Musieliśmy znaleźć środku niezaangażowane, bez umów i bez planów do wydawania, więc te były dostępne najszybciej i mamy nadzieję, że radni się do tego wniosku przychylą – mówił dla portalu miejska.pl Łukasz Kot jeszcze przed sesją. Zastępca Prezydenta Miasta Częstochowy miał rację. Mimo ponad godzinnej dyskusji, w 25-osobowej radzie tylko pięciu samorządowców w różny sposób nie poparło uchwały.

Inaczej motywację władz miasta tłumaczy opozycja, czyli przede wszystkim klub Prawo i Sprawiedliwość. Większość rządzącą w Częstochowie stanowią działacze Lewicy i Koalicji Obywatelskiej ze wsparciem radnej z Zawodzia.

Szef klubu PiS wprost proponował wykorzystanie rezerwy budżetowej, o czym mógłby zdecydować prezydent miasta bez konieczności fatygowania decydentów i pracowników magistratu. – Ale tu chodzi o coś innego. O pokazanie mieszkańcom, że to referendum jest i kosztowne, i niepotrzebne, i stracą na tym – mówi Paweł Ruksza.

Nie inaczej sugeruje przedstawiciel komitetu referendalnego. Marcin Nocoń. – Moim zdaniem jest to kara dla mieszkańców, którzy podpisali się pod inicjatywą referendalną – stwierdza.

Śmiertelny wypadek na skrzyżowaniu Legionów i FaradayaCzytaj równieżŚmiertelny wypadek na skrzyżowaniu Legionów i Faradaya

– To był pewien zabieg, pewna pułapka zastawiona na radnych – podsumowuje natomiast dla miejskiej radny Krzysztof Świerczyński, według którego celem było obarczenie odpowiedzialnością za decyzję właśnie rady. W czasie dyskusji włodarze nie wskazali jednak, jakie prace na terenie miasta mogą nie zostać zrealizowane, a wręcz przeciwnie. Żadna z istniejących lub planowanych dróg rzekomo nie ucierpi.

Samo referendum odbędzie się 25 października. Mieszkańcy zdecydują o losie prezydenta i radnych, ale już teraz widać, że opozycja jednoczy się przez podział.

W minionym weekend dość głośny okazał się spór między dwoma przywódcami struktur politycznych, Tomaszem Stalą z Konfederacji – Nowej Nadziei oraz Pawłem Rukszą z klubu Prawa i Sprawiedliwości. Panowie zarzucili sobie wzajemnie małą efektywność  w czasie zbiórki podpisów poparcia dla referendum. Według Tomasza Stali zbiórka organizowana przez konkurenta była nieskuteczna, zakulisowo negocjowano funkcja wiceprezydenta miasta dla PiS, a samo ugrupowanie się rozpada. Według Pawła Rukszy zbiórka organizowana przez konkurenta była nieskuteczna, a Konfederacja nie zebrała podpisów w Krakowie, więc zawodzi nie tylko pod Jasną Górą.

– Dla mnie to jest piaskownica. Ja dobrze wiem, ile kto przyniósł podpisów jako pełnomocnik i lepiej, żebym tych tajemnic nie zdradzał, bo niektórym zrobi się bardzo smutno, głupio i przykro – podsumowuje Marcin Nocoń.

Niemniej można już przynajmniej przewidzieć, jakie narracje przyjmą władze miasta i opozycja przez najbliższy miesiąc. Wiceprezydent Częstochowy do urny się nie wybiera. – Nie idąc, też głosuję – zapowiada Łukasz Kot. Aby głosowania były ważne, musi w nich wziąć udział co najmniej ok. 46-49 tys. mieszkańców. Frekwencja to jeden z warunków.

– W takich momentach zwrotnych, trudnych, właśnie mieszkańcy powinni w sposób bezpośredni decydować, kto ma rządzić miastem dalej, przez kolejne dwa i pół roku, bo w tej chwili władzę sprawują osoby, które na te funkcje nie zostały wybrany w sposób demokratyczny, w bezpośrednich wyborach, w związku z czym głosowanie mieszkańców jest najlepszym sposobem podjęcia decyzji – deklaruje natomiast radny Krzysztof Świerczyński.

Krzysztof Rygalik

spot_img
spot_img

Popularne na stronie