Sytuacja zmieniła się z dnia na dzień. W poniedziałek magistrat potwierdził objęcie istotnego stanowiska w Hali Sportowej Częstochowa przez syna jednego z polityków Lewicy. We wtorek na konferencji spółka potwierdziła, że decyzji nie ma i chyba nie będzie.
Miejski obiekt przy ul. Żużlowej ma specyficzną formę funkcjonowania jako spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Na trybunach może natomiast zasiąść ponad 7 tysięcy osób. Na parkiecie zmieści się ponoć nawet 2 tysiące ludzi. W konkursie na stanowisko Dyrektora ds. Sprzedaży i Administracji wystartował według władz obiektu jeden kandydat. Syn byłego Zastępcy Prezydenta Miasta Częstochowy Jarosława Marszałka, polityka Lewicy.
Wspomniany konkurs Hala Sportowa Częstochowa Sp. z o.o. ogłosiła 10 lipca, co ma związek z wakatem w przedsiębiorstwie, więc nie jest to nowe stanowisko. Praca została wyceniona na 5 tys. 900 do 6 tys. 900 zł netto, a do zadań dyrektora należeć ma m.in. „Reprezentowanie spółki w kontaktach z mediami zgodnie ze strategią Zarządu”.
Właśnie media, a dokładniej dziennikarz RMF MAXX Częstochowa, zapytał w poniedziałek 10 sierpnia o doniesienia, jakoby syn byłego I Zastępcy Prezydenta Częstochowy miał zostać dyrektorem Hali Sportowej Częstochowa. Urząd Miasta najpierw poinformował, że nic o sprawie nie wie, a później oficjalnie potwierdził wybór nowego dyrektora. Wywołało to niemałe poruszenie wśród internautów – w tym u naszych czytelników.
Już następnego dnia w sprawie zorganizowano briefing prasowy, w trakcie którego głos zabrał pełniący obowiązki prezydenta Zdzisław Wolski. Przyznał, że o zmianach dowiedział się z internetu.
– Nie była ta decyzja uzgadniana ani ze mną, ani z właściwym, zajmującym się spółkami, wiceprezydentem Łukaszem Kotem. My o tym nie wiedzieliśmy – stwierdził i dodał, że do złamania prawa nie doszło, a spółka ma dużą autonomię działania. – Ja jako doświadczony samorządowiec uznałem, że to jest dowodem co najmniej nieostrożności, nieodpowiedzialności politycznej, nie powinno to mieć miejsca. Byłem zaskoczony i tak w istocie zasmucony. Po raz kolejny powtarzam, nie chodzi o złamanie prawa, tylko takie elementarne myślenie polityczne, wyczuwanie nastrojów społecznych i jednak szacunek do nastrojów społecznych – wyjaśnił włodarz.
Częstochowa od kilku lat ma problemy wizerunkowe, a część przedstawicieli władz problemy prawne. W lutym Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało prezydenta miasta. W sierpniu kończy się zbiórka podpisów pod inicjatywą referendalną dla skrócenia kadencji zawieszonego w funkcji Krzysztofa Matyjaszczyka oraz Rady Miasta.
Jednocześnie mają miejsce zmiany personalne. W styczniu z funkcją Zastępcy Prezydenta Miasta Częstochowy rozstał się wspomniany Jarosław Marszałek, który trafił do Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji Okręgu Częstochowskiego. Powszechnie wiadomo, że były wiceprezydent pasjonuje się żeglarstwem, muzyką i ma dwoje dzieci. Sprawa dotyczy 25-letniego syna, którego nowe zatrudnienie zostało we wtorek oficjalnie zdementowane.
– Konkurs został rozstrzygnięty w taki sposób, że pojawiła nam się w trakcie jego trwania jedna oferta i zostały przeanalizowane dokumenty pod kątem formalnym. I ten człowiek te warunki spełniał, natomiast żadnej decyzji absolutnie o zatrudnieniu nie podjąłem – zapewnia Daniel Woch, Prezes Zarządu spółki. – Jakoś tej rzeszy ofert nie mieliśmy. Mnie bardzo cieszy ta jedna oferta, ponieważ to daje mi pogląd na temat tego, co robić w ogóle z tym faktem dalej, ale to jest sprawa przyszłości ze względu na to, że teraz nasz spokój został dość mocno zaburzony przez te nieprawdziwe informacje – dodał.
– Wczoraj rzeczywiście takie wstępne potwierdzenie tej informacji zostało przez pracownika Biura Prasowego przekazane. Natomiast myśmy taki przekaz po prostu mieli – powiedział rzecznik prasowy miasta, Włodzimierz Tutaj. – Ten przekaz być może rzeczywiście wczoraj nieprecyzyjny, został dzisiaj doprecyzowany – dodał.
W związku z ogłoszonym konkursem na stanowisko dyrektora w przestrzeni publicznej pojawiły się zarzuty o nepotyzm, a Zastępca Prezydenta Miasta zapowiedział, że zmienić się może forma zarządu halą na Zawodziu. Prawdopodobnie jeszcze w tym miesiącu zbierze się rada nadzorcza spółki, która oceni działania prezesa. – I zleciłem też przyspieszone analizy, bo umowa jest zawarta do końca bieżącego roku, czyli jeszcze jest trochę czasu na decyzję, czy nowy rok zaczniemy dalej ze spółką, czy być może już z MOSiR-em, ale to są trudne, wieloaspektowe sprawy. Nie chcę pochopnych decyzji podejmować – mówi Zdzisław Wolski.
Nie ma więc decyzji w sprawie spółki. Nie ma w sprawie 25-latka. Nie ma prezydenta i nie ma o czym mówić.
Krzysztof Rygalik








